Strona główna Aktualności Otrzymano dużą zaległą wypłatę po tym, jak przedstawiciel związkowy odkrył błędy w wynagrodzeniu

Otrzymał dużą zaległą wypłatę po tym, jak przedstawiciel związkowy odkrył błędy w wynagrodzeniu

Trzej kierowcy autobusów w Namsskogan otrzymali ponad 200 tys. koron zaległych wynagrodzeń po tym, jak kierownik działu YTF w Trøndelag Nord, Ole Moen, odkrył kilka błędów w wypłatach wynagrodzeń.

Trzech mężczyzn patrzących w kamerę
SKORZYSTAJ Z POMOCY: Eirik Fjerdingøy, Knut Jostein Nyeng i Petter Mathisen otrzymali zaległe wynagrodzenie po tym, jak odkryto, że nie wypłacono różnych dodatków do wynagrodzeń. Zdjęcie: Øyvind Henriksen

Kierowca autobusu Eirik Fjerdingøy w Namsskogan w Trøndelag jest pewny swojej sprawy.

– Nie odnieślibyśmy żadnego sukcesu, gdyby nie pomoc Ole. Brakuje dobrej woli ze strony pracodawcy, a wszystko zostało stłumione, gdy próbowaliśmy stawiać żądania lub sugestie.

Razem ze swoimi kolegami Knutem Josteinem Nyengiem i Petterem Mathisenem otrzymał dobrą i cenną pomoc od kierownika działu YTF w tym regionie, Ole Moena.

Po kilku spotkaniach z pracodawcą i dokładnej analizie pasków wypłat na przestrzeni czterech lat, trzem kierowcom przyznano wynagrodzenie w wysokości ponad 200 000 koron.

Błędy dotyczyły braku dodatku za staż pracy, braku dodatku za moduły, zbyt niskiego dodatku za pracę na zmianę, braku dodatku za niedogodności oraz braku dodatku za certyfikaty zawodowe. Kierowcy są zatrudnieni przez firmę Trones Persontransport, podwykonawcę Vy Buss w Trøndelag.

– Podczas Wielkanocy w 2025 roku Erik zapytał mnie, jakie są właściwie zasady starszeństwa – opowiada Ole Moen.

Jest szefem działu Trøndelag Nord w YTF (17). Kiedy Moen spotkał się z Fjerdingøyem w związku z kursem, obaj kierowcy omówili zasady obliczania stażu pracy.

Ole Moen, szef działu YTF 17 Trøndelag Nord. Zdjęcie: Øyvind Henriksen

– Eirik uważa, że ​​postąpił niewłaściwie, nie otrzymując wynagrodzenia za doświadczenie, jakie zdobył po tylu latach pracy jako kierowca ciężarówki – mówi Moen.

Po zatrudnieniu Fjerdingøy oświadczył, że jeździł ciężarówkami od 25 lat, ale miał niewielkie doświadczenie w pracy z autobusami. Kierownik Trones Persontransport odpowiedział, że doświadczenie w jeździe ciężarówkami nie jest uznawane za ważny staż pracy i Fjerdingøy otrzymał stawkę minimalnego wynagrodzenia w umowie o pracę w branży autobusowej.

– To był błąd. Umowa z branżą autobusową jasno stanowi, że jazda ciężarówką powinna być w pełni uznawana, mówi Moen.

Błąd spowodował, że przez pierwsze trzy lata pracy Fjerdingøyowi płacono o 11 koron za mało za godzinę, ale na tym błąd się nie skończył.

– Kiedy zacząłem przeglądać paski wypłat Eirika, zauważyłem, że nie otrzymał żadnego wynagrodzenia za swój certyfikat zawodowy ani za kursy wewnętrzne.

Zgodnie z Porozumieniem Przemysłu Autobusowego, kierowcy otrzymają dodatkowe 9 koron za godzinę po ukończeniu kursu kompetencji zawodowych kierowców (YSK) i zdaniu egzaminu. Ponadto kierowcy otrzymają również dodatkowe 3 korony za godzinę za kursy wewnętrzne.

Fjerdingøyowi nie zaproponowano kursu wewnętrznego i nie wiedział również o podwyżkach wynagrodzeń, jakie wiązały się z uczestnictwem w kursie.

Zgodnie z Porozumieniem Przemysłu Autobusowego (Bus Industry Agreement), pracodawca musi pisemnie poinformować pracowników o możliwości przystąpienia do testu doskonalenia zawodowego (YKB) oraz modułu wewnętrznego. Musi to mieć miejsce co najmniej dwa razy w roku.

– W tym przypadku mieliśmy jasny dowód na to, że pracodawca nie spełnił wymogów Umowy o Branży Autobusowej – mówi Moen.

Zgodnie z przepisami o przedawnieniu, roszczenie o zaległe wynagrodzenie można zazwyczaj złożyć w ciągu trzech lat. Jednak w tym przypadku decydujące znaczenie miały wymagania, jakie klient AtB stawia operatorom i ich podwykonawcom.

Porozumienia AtB z operatorami, takimi jak Vy, Tide i Boreal, stanowią, że należy przestrzegać ogólnokrajowego układu zbiorowego pracy. Porozumienie dotyczy również podwykonawców operatorów.

W dokumencie stwierdzono również, że każde naruszenie umowy między operatorem a AtB może skutkować potrąceniem przez AtB kwoty równej dwukrotności kwoty, jaką operator lub podwykonawca mógł zarobić z tytułu naruszenia umowy. Oznaczało to, że AtB w tym przypadku mogło potrącić kwotę równą co najmniej dwukrotności kwoty, jaką Trones Persontransport zaoszczędził, nie wypłacając dodatków za staż pracy, pracę na zmiany, nieodpowiednie godziny pracy, zaliczenie YSK/YKB lub modułów.

– Na koniec obliczyłem, ile Trones Persontransport stracił w wynagrodzeniu. Od początku stosunku pracy brakowało premii za staż pracy i przez 3,5 roku brakowało premii za zdanie YSK. Dodatkowo założyłem, że Eirik powinien był otrzymać ofertę szkolenia wewnętrznego w określonym czasie, a zatem i to stracił.

Łączna kwota roszczenia wyniosła ponad 150 tys. koron.

BEZ MUNDURU: Oprócz pracy jako kierowca autobusu, Eirik Fjerdingøy prowadzi gospodarstwo rolne w Trones w gminie Namsskogan.

Pracując nad roszczeniem, Moen sprawdził również wypłaty wynagrodzeń dla współpracowników Fjerdingøya, Knuta Josteina Nyenga i Pettera Mathisena. Również w tym przypadku okazało się, że wypłaty zaginęły. Nyengowi zaliczono 20 000 koron, a Mathisenowi 30 000 koron.

Po okresie dialogu kierownictwo Trones Persontransport zdecydowało się przyjąć roszczenie w całości. Trzem kierowcom wypłacono również odsetki za zwłokę z tytułu brakującego wynagrodzenia. Płatności zostały dokonane na podstawie roszczenia, które Moen obliczył dla tych trzech kierowców.

– To były duże obliczenia i zajęło nam kilka godzin, żeby przejrzeć wszystkie liczby i dokładnie obliczyć, ile firma jest winna kierowcom – mówi Moen.

Uważa, że ​​tego samego błędu, co trzej kierowcy z Namsskogan, może dopuścić się więcej kierowców autobusów.

Przewodnicząca zarządu Trones Persontransport, Kristin Smestad, uważa, że ​​krytyka braku dobrej woli jest niesprawiedliwa.

– Zawsze staraliśmy się postępować właściwie, więc uważam, że to niesprawiedliwe. Próbowaliśmy to naprawić, odkąd uświadomiliśmy sobie, że to niesprawiedliwe. I teraz zwróciliśmy brakujące suplementy. Przepraszamy, że to był błąd – mówi Smestad, dodając, że firma zwróciła również suplementy zaległe ponad trzy lata temu.

– Są to wymogi, które są już nieaktualne, ale chcemy postępować zgodnie z przepisami – dlatego uznaliśmy, że musimy się im odwdzięczyć.

Smestad jest właścicielem i prowadzi małą firmę transportową wraz ze swoim partnerem, Eivindem Tronesem. Ten ostatni prowadzi autobusy od 1990 roku, a od początku XXI wieku jest również pracodawcą i operatorem taksówek. Przez wiele lat firma działała jako jednoosobowa działalność gospodarcza, ale małżeństwo założyło spółkę akcyjną, gdy firma zawarła umowę z Vy Buss w 2021 roku.

– Kiedy dostaliśmy ofertę, myślałem, że będzie trochę więcej pracy. Ale gdybym wiedział, jak to będzie wymagające, nigdy bym się nie zgodził – mówi Smestad.

Aby uporać się z zaległymi wypłatami kierowców, małżeństwo obniżyło własną pensję i odroczyło wypłatę wynagrodzenia urlopowego.

– To bardzo stresujące i naprawdę wyczerpujące psychicznie. To wyzwanie finansowe, a niektórymi nocami byłem tak zmartwiony, że nie mogłem spać. Mieliśmy wielu kierowców na zwolnieniach lekarskich i byliśmy karani grzywnami, jeśli nie byliśmy w stanie ukończyć tras. Presja jest więc ogromna. System przetargowy może być zabójczy dla małych firm.

Było to duże wyliczenie i zajęło kilka godzin, aby przejrzeć wszystkie liczby i obliczyć, ile dokładnie firma jest winna kierowcom.

Ole Moen, szef działu YTF 17

– Czy uważa Pan, że otrzymał Pan wystarczające informacje od Vy Buss, gdy zawierał Pan umowę?

– Otrzymaliśmy informacje i mamy osobę, z którą możemy się skontaktować w razie pytań, ale nadal może być trudno. Nie zawsze wiadomo, czego się nie wie. W Porozumieniu o Branży Autobusowej jest wiele szczegółów, których znalezienie może być trudne – mówi Smestad, podając jako przykład wymóg szkoleń wewnętrznych.

W chwili obecnej nie ma opisu ani wymagań dotyczących zawartości kursów wewnętrznych.

– Nie jestem ekonomistą i nie mogę nigdzie znaleźć szczegółowych informacji na temat umowy o przemyśle autobusowym. Zrobiliśmy, co w naszej mocy, ale to nie jest takie proste – mówi Smestad.