Wszystko zaczęło się od bolesnego kopniaka w kolano. Damianos Pridesis skończył 40 lat i znalazł zajęcie, które pozwoliłoby mu utrzymać formę – taekwondo.
– Kontuzjowałem kolano i musiałem przerwać taekwondo. Aby trenować kolano, zacząłem jeździć na rowerze stacjonarnym na siłowni i tam nawiązałem rozmowę z kilkoma zapalonymi kolarzami.
Po dłuższej jeździe na rowerze, dołączył do swojego pierwszego wyścigu kolarskiego, 170-kilometrowego wyścigu z Bergen do Voss. Wyścig kolarski rozbudził w nim apetyt na więcej i Pridesis dołączył do kolejnego wyścigu, tym razem z Trondheim do Oslo.
Podczas przejażdżek poznał kilku kolarzy uprawiających triatlon – dyscyplinę sportu, w której zawodnicy pływają, jeżdżą na rowerze i biegają.
– Wydawało mi się, że to brzmi interesująco, ale pojawiły się dwa problemy: myślałem, że jestem za stary i nie potrafię dobrze pływać – mówi Pridesis.
Wyzwanie wiekowe okazało się bezpodstawne. W kategoriach wiekowych można znaleźć triathlonistów powyżej 80. roku życia. Jednak jego umiejętności pływackie wymagały uwagi. Chociaż jego córka pływała na poziomie krajowym, a Pridesis przez wiele lat poświęcał setki godzin wolontariatu dla klubu pływackiego, jego własne umiejętności pływackie były na tyle dobre, że nie mógł pływać.
– Ale chciałam się nauczyć, więc poprosiłam o pomoc córkę i zięcia. Mój zięć był w reprezentacji Grecji w piłce wodnej, więc zarówno on, jak i moja córka naprawdę potrafią pływać.
Trening pływacki rozpoczął się we wrześniu. Celem było przepłynięcie 400 metrów bez przerwy do świąt Bożego Narodzenia. Ostatecznie udało mu się przepłynąć 1000 metrów. W czerwcu następnego roku wziął udział w zawodach znanych w środowisku triathlonowym jako pół Ironman. Uczestnicy pokonują tam 1900 metrów, po czym pokonują 90 kilometrów na rowerze i ostatecznie biegną 21,1 kilometra.
– Możliwość spróbowania swoich sił w takich zawodach sprawiła, że chciałem się jeszcze bardziej postarać.
To miłość przyciągnęła go do Norwegii i Bergen. Pridesis wychował się w Atenach w Grecji, a swoją norweską żonę poznał, pracując w hotelu na Krecie.
– Przeprowadziliśmy się do Norwegii, kiedy moja żona zaszła w ciążę. To był rok 1986. Nie było mi łatwo. Kiedy tu dotarliśmy, było ciemno, nie znałem języka i nie miałem pracy. Pamiętam, że bardzo się martwiłem, jak utrzymam rodzinę. To było trudne.
To teściowie pomogli mu się zadomowić.
– To moja rodzina pomogła mi znaleźć pierwszą pracę, a mój teść wziął tydzień wolnego, żeby pomóc mi się zadomowić. Pokazał mi, gdzie jest bank i poczta, i wyjaśnił, jak działa system podatkowy w Norwegii. Miałem też lekcje norweskiego u teściów.
Pierwszą pracę, jaką dostał, był szef kuchni. W drugiej połowie lat 80. branża restauracyjna dynamicznie się rozwijała, a zapotrzebowanie na pracowników było ogromne. Pridesis połączył pracę zawodową z edukacją kulinarną i ostatecznie został szefem kuchni.
Ale po dziewięciu latach pracy jako szef kuchni w dużej restauracji serwującej makarony, jego pracodawca popadł w kłopoty finansowe. Pracownikom powiedziano, że ich posady są niepewne.
– Pamiętam, że wracałem do domu ze spotkania w pracy. Przede mną stał autobus z napisem z tyłu: „Chciałbyś nim pokierować?”. Kiedy wróciłem do domu, żona zapytała, jak poszło spotkanie. Odpowiedziałem, że było nudno, ale nie było tak źle, bo teraz miałem zostać kierowcą autobusu. Spojrzała na mnie dziwnie i zastanawiała się, czy naprawdę zostanę szefem kuchni. „Zostanę. Teraz mam już dość tego i całego stresu związanego z tym, czy mam pracę, czy nie” – odpowiedziałem.
Pridesis skontaktowało się z firmą autobusową i otrzymało ofertę pokrycia kosztów biletu autobusowego w zamian za trzyletni okres zobowiązania.
– Idealnie, pomyślałem. Wtedy mam też zagwarantowaną pracę na trzy lata.
Pridesis został kierowcą autobusu w 2007 roku i nadal nim jest.
– Szybko poczułem się bardzo zadowolony z tej pracy. Czułem, że robię coś pożytecznego i szybko poczułem dumę z zawodu.
Dziś ma 62 lata. Uprawia triathlon od 52. roku życia. To sport czasochłonny. Pridesis trenuje codziennie, a w miesiącach poprzedzających rozpoczęcie sezonu mogą się odbywać dwie sesje treningowe w niektóre dni.
– Jeśli zamierzasz brać udział w zawodach, triathlon wymaga intensywnego treningu. To nie jest sport dla rodziców małych dzieci, wymaga zbyt dużo czasu.
Z prawie 20-letnim stażem pracy jako kierowca autobusu w Tide, Pridesis ma staż pracy, który pozwala mu dość swobodnie wybierać zmiany, gdy ustala się rotację. Podczas gdy inni z długim stażem często wykorzystują tę przewagę, aby uniknąć pracy na zmiany, Pridesis robi dokładnie odwrotnie.
– Wybieram zmiany podzielone i rozumiem to. Pytałem też, czy mogę mieć specjalną zmianę z większą liczbą godzin między sesjami, ale nie udało nam się jej uzyskać. Trenuję w przerwie w zmianach podzielonych. Przed rozpoczęciem sezonu biorę też kilka dodatkowych sesji wieczornych.
– Trenujesz więcej niż wielu profesjonalnych sportowców.
– He-he, tak, nie ma sportowców, którzy uprawiają triathlon. Ci, którzy startują w zawodach, trenują ekstremalnie ciężko. Poza tym trzeba spać i dobrze jeść. Kiedy w pracy jest ciasto, zazwyczaj odmawiam. Na początku koledzy trochę mnie z tego powodu drażnili, ale teraz już nie. Wiedzą, jaki jestem.
– Czy jeden kawałek ciasta może być aż tak niebezpieczny?
– Nie, ale chodzi o dyscyplinę. Jeśli weźmiesz jeden kawałek, łatwiej będzie ci wziąć drugi.
Pridesis włączył również elementy treningu mentalnego do swojego treningu. Kiedy biega na bieżni, patrzy tylko na ścianę przed sobą.
– Na początku słucham muzyki, ale potem ją wyłączam i po prostu patrzę w ścianę. To bywa nudne, ale ćwiczy dyscyplinę.
– A co z urazami spowodowanymi stresem? Pewnie jesteś na nie podatny, prawda?
– Na początku nabawiłem się kilku kontuzji, ale potem przeniosłem bieganie na basen. Teraz jednego dnia trenuję pływanie, następnego bieganie, a trzeciego jazdę na rowerze. To daje różnorodność i pomaga. Z czasem nauczyłem się też słuchać sygnałów wysyłanych przez ciało. Powinieneś trenować spokojnie i w kontrolowany sposób, a wtedy możesz wyciągnąć z zawodów coś ekstra.
Zanim zaczął uprawiać triatlon, a jego córka jeszcze mieszkała w domu, Pridesis nie przepadał za pracą na zmiany bardziej niż większość kierowców autobusów.
– Kiedy ma się małe dzieci, to niemal barbarzyńskie rozwiązanie. Znam kolegów, którzy mieli konflikty w domu, bo ich żony irytowała ich praca. Wielu ma nadzieję, że dostaną lepsze zmiany, ale raz po raz są rozczarowani, gdy trafiają się równie trudne zmiany. Znam kilku, którzy z tego powodu odeszli z pracy.
Pridesis uważa, że praca na zmianę może być szczególnie uciążliwa dla kierowców, których rodzice nie mieszkają w Norwegii.
– Wtedy potrzebują kogoś, kto pomoże im zorganizować harmonogram. Nie ma teściowej ani teścia, którzy mogliby ich odebrać z przedszkola. Wiem, że wiele osób ma z tym problem.
Pridesis dawno temu został ojcem małego dziecka. Dziś jego córka ma 40 lat. Dla niego praca na zmianę stała się okazją do codziennych ćwiczeń.
– Jak długo myślisz, że będziesz prowadzić autobus?
– Tak długo, jak to możliwe, więc pewnie do momentu, aż skończę 75 lat.
– A co z triathlonem, jak długo można go uprawiać?
– Mam nadzieję, że to potrwa długo. Chciałbym spróbować swoich sił w grupie wiekowej 80-84 lata, a to jeszcze trochę czasu.




