Strona główna Aktualności Ruter pozywa firmę po sporze o czas jazdy

Ruter pozywa po sporze o czas jazdy

Firma autobusowa Nobina uważa, że ​​Ruter oferuje „całkowicie nierealistyczne” czasy podróży. Po tym, jak Nobina początkowo zażądała 120 milionów dolarów odszkodowania, sprawa może teraz trafić do sądu.

Posłuchaj sprawy
0:00

0:00

Posłuchaj sprawy
0:00
0:00

Impas między Nobiną a Ruterem może doprowadzić do rozstrzygnięcia w Sądzie Okręgowym w Oslo po tym, jak Nobina pozwała Rutera. Według Nobiny, Ruter nie wywiązuje się ze swojego obowiązku aktualizacji rozkładów jazdy zgodnie z rzeczywistym czasem przejazdu. Zdaniem Nobiny, doprowadziło to do „znacznej rozbieżności” między rozkładami jazdy dostarczonymi przez Nobinę a tym, za co firma otrzymała zapłatę.

W pozwie Nobina pisze, że sytuacja ta powoduje ciągłe opóźnienia, stres dla kierowców i utratę czasu pracy dla klientów. Pierwotne roszczenie Nobiny opiewało na 120 milionów koron, ale prawdopodobnie zostanie ono nieco obniżone po tym, jak Ruter częściowo spełnił żądania Nobiny w grudniu, dostosowując czas jazdy na niektórych trasach. Według informacji Yrkestrafikka, obie firmy wciąż walczą o dziesiątki milionów.

Doradca ds. komunikacji w Ruter, Øystein Dahl Johansen, twierdzi, że firma przyjmuje do wiadomości pozew i rozwiązuje go w dialogu z Nobiną. Poza tym Ruter nie chce komentować sprawy w mediach.

Z listu wysłanego przez Rutera do Nobiny wynika, że ​​Ruter odrzuca pozew, jednocześnie wysuwając szereg oskarżeń pod adresem operatora. W liście, do którego Yrkestrafikk uzyskał dostęp, Ruter odnosi się między innymi do tego, jak Nobina otrzymała nagrodę w przetargu na opracowanie rozkładów jazdy.

„Podejście Nobiny, które stanowi podstawę pozwu – że plany tras powinny odzwierciedlać prawidłowy czas jazdy, a rekompensata powinna być wypłacana za faktycznie spędzony czas – stoi w jaskrawej sprzeczności z tym” – pisze Ruter w swojej odpowiedzi. Ruter uważa również, że przyczyną problemu są cięcia w regulaminowym czasie pracy Nobiny. Ruter uważa, że ​​Nobina wprowadziła cięcia w regulaminowym czasie pracy z naruszeniem zobowiązań zawartych w ofercie. To z kolei doprowadziło do problemów i „potencjalnie spowodowało straty finansowe Ruter, znacznie gorsze warunki pracy kierowców Nobiny i niższy poziom usług dla klientów Ruter”.

Główny przedstawiciel związków zawodowych członków YTF w Nobinie , Hans Vilhelmshaugen, popiera linię zarządu w konflikcie z Ruterem.

– Martwię się o to, czy kierowcy będą mieli lepsze warunki życia na co dzień i uważam, że to odważna decyzja kierownictwa, aby zająć się tą sprawą. Łatwo jest odmówić wejścia w konflikt z firmą, która rozstrzyga przetargi, ale tutaj zdecydowali się podjąć ważną walkę – mówi Vilhelmshaugen.

Dodaje, że dyskusja na temat czasu jazdy samochodem stała się z czasem „dość głośna”.

– Każdy, niemal codziennie, czyta w gazetach o spóźnionych autobusach. Ale nie wspomina się o tym, że czas jazdy jest zbyt krótki. To takie proste. A to odbija się na kierowcach. Nie mogą iść do toalety. Nie mają czasu, żeby porządnie zjeść i nie mogą zająć się swoją codzienną rutyną.

To wyzwanie dla całej branży, nie tylko dla nas w Nobinie.

Hans Vilhelmshaugen

– Ruter wskazuje między innymi na skrócenie regulaminowego czasu gry jako przyczynę problemów. Co o tym sądzisz?
– Nie, nie jest tak. Odkąd wprowadzono system przetargowy, czas jazdy został zaostrzony, ale kiedy ciągle spóźniasz się z trasy, rozumiesz, że zaostrzenie poszło za daleko. Jeśli czas jazdy jest prawidłowy, to czas regulaminowy również będzie prawidłowy.

Vilhelmshaugen uważa, że ​​pracodawca i Ruter dojdą do porozumienia, zanim sprawa trafi do sądu. „Ruter podniósł czas jazdy na niektórych trasach, co jest przyznaniem, że był on zbyt niski” – mówi Vilhelmshaugen, wskazując, że w grudniu Ruter wydłużył czas jazdy na niektórych trasach o jedną do dwóch minut.

Dyrektor ds. marketingu w firmie Nobina, Fredrik H. Lindegaard, mówi, że kierownictwo docenia wsparcie ze strony pracowników. W e-mailu do Yrkestrafikka, Lindegaard pisze, że firma otrzymała wiele pozytywnych opinii, zarówno od kierowców autobusów, jak i pasażerów z różnych regionów objętych kontraktem.