Twój koszyk jest pusty.
Trzy miesiące po wypadku, w którym ładunek wylądował w kabinie kierowcy, członek YTF otrzymał od policji nakaz konfiskaty prawa jazdy. Członek nie przyjął tego wezwania i zwrócił się o pomoc do adwokata Anniken Aune.

Kierowca ciężarówki miał wypadek drogowy z powodu źle zabezpieczonego ładunku. Kiedy musiał gwałtownie zahamować z powodu samochodu jadącego przed nim, ładunek przesunął się i uderzył w kabinę kierowcy, która doznała niewielkich uszkodzeń materialnych. Ani kierowca, ani nikt inny nie odniósł obrażeń. Policja zbadała szkody, a prawo jazdy kierowcy nie zostało cofnięte na miejscu zdarzenia. Po zdarzeniu kierowca skontaktował się z Norweskim Stowarzyszeniem Transportu Przemysłowego i uzyskał pomoc od adwokatki Anniken Aune.

Członek zbadał sprawę z kolegami i stwierdził, że ładunek nie był wystarczająco dobrze zabezpieczony przed przesunięciem. Norweska Administracja Dróg Publicznych doszła do tego samego wniosku po zbadaniu pojazdu po incydencie. Członek przyznał zatem podczas przesłuchania na policji, że omyłkowo nie zabezpieczył wystarczająco dobrze ładunku przed przesunięciem się tego dnia i oświadczył, że jest gotów przyjąć mandat. Nie otrzymał żadnych dalszych informacji od policji aż do trzech miesięcy później, kiedy otrzymał pocztą zawiadomienie z grzywną i trzymiesięcznym zawieszeniem prawa jazdy. „Zaleciłem członkowi, aby przyjął tylko grzywnę, ale nie zawieszenie prawa jazdy” – mówi Aune.
Ponieważ członek nie zaakceptował zajęcia prawa jazdy, został wezwany do sądu rejonowego na przesłuchanie z możliwością złożenia zeznań. Sprawa trafiła do sądu rejonowego pięć miesięcy po wypadku. „Byłem z nim w sądzie rejonowym i argumentowałem, że zarówno ze względu na niewielki rozmiar szkód, jak i czas, jaki upłynął od zdarzenia, nie ma podstaw do zajęcia prawa jazdy w tej sprawie” – mówi Aune.
Sąd rejonowy przychylił się do tej opinii i wydał wyrok, w którym ukarał go jedynie grzywną, a nie pozbawił prawa jazdy.
– Cieszymy się, że sąd rejonowy zwrócił uwagę na długi czas rozpatrywania tej sprawy i zgodził się z naszymi argumentami – mówi radca prawny Aune.